MOŻLIWOŚĆ ABORCJI NIE JEST WARUNKIEM LECZENIA - pytania do NFZ o standard usług

Ponad sporem o moralną i prawną dopuszczalność aborcji zawisło w ostatnich dniach zagadnienie czysto praktyczne. Część środowisk lekarskich w wielu głośnych publikacjach medialnych lansuje pogląd, jak rozumiemy, iż możliwość aborcji jest warunkiem tego, by w pełnym zakresie móc leczyć kobietę w ciąży jak i jej nienarodzone dziecko.

Głównym wyrazicielem takiego przekonania jest prof. Romuald Dębski ze Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Jednakże dla wielu pacjentów jest to pogląd, mówiąc najłagodniej, wątpliwy. Natomiast budzi obawy samo powierzenie lekarzowi o takich przekonaniach zdrowia tak kobiety, jak i jej nienarodzonego dziecka. Kobiety które nie podzielają takiego poglądu mają prawo do tego, by wiedzieć, iż opiekuje się nimi lekarz nie będzie działał w myśl tych założeń – nie uważa, że nienarodzonego dziecka nie należy leczyć, nawet diagnozować jeśli nie zakłada się z góry, iż w pewnych przypadkach zakończy się to aborcją.

Trudno w praktyce pytać każdego lekarza, jakie są jego poglądy moralne. Zwłaszcza w warunkach hospitalizacji kobieta bywa badana przez różnych lekarzy i raczej nie da się sprawy rozwiązać w ten sposób, iż każdy z kolejnych medyków będzie się tłumaczył w tym zakresie pacjentce. Np. w warunkach dyżuru, gdy jest jeden lekarz i istnieje konieczność podjęcia natychmiastowych działań.

Wobec tego możliwe jest chyba tylko jedno rozwiązanie. To poszczególne placówki medyczne powinny z góry deklarować, jaki standard moralny w nich obowiązuje. Podkarpacie jest regionem, którego mieszkańcy szczególnie mocno oponują przeciw dopuszczalności aborcji a już pogląd, iż jest ona warunkiem prawidłowości leczenia przez wiele osób uważany jest za wręcz skandaliczny. Dlatego skierowaliśmy dziś pismo do Dyrektora Oddziału NFZ z pytaniem, czy kierowana przez niego instytucja zadbała o to, by mieszkańcy naszego regionu mieli możliwość leczenia w standardzie moralnym jakiego bardzo duża część z nich oczekuje? A jeśli nie, to co należy zrobić, by takie rozwiązanie wprowadzić w życie?

Poglądy głoszone przez doktora Dębskiego i jemu podobnych w ostatnich dniach są wręcz zadziwiające. Deklaruje on np. iż jeśli ustawa zabraniałaby mu wykonywać aborcję, to nie będzie ratował życia kobiet: „Będę czekał, aż pacjentka będzie w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. I pewnie część pacjentek uda się mi uratować” - mówi. Twierdzi, że zakaz aborcji „ogranicza możliwość dostępu do diagnostycznych prenatalnych badań. To jest diagnostyka, a nie próba ratowania życia, więc byłaby niecelowa, wręcz zakazana” (wywiad dla GW z 3 października br.).

Wszystko to opiera się na nieporozumieniu. Każda diagnostyka, nie tylko dziecka przed narodzeniem, pociąga za sobą jakieś ryzyka. Oczywiście nie jest to powód, by lekarze nie podejmowali takich działań. Diagnostyka wymaga nieraz działań bardzo inwazyjnych i dlatego często przed przeprowadzeniem badań musimy podpisywać oświadczenia, iż jesteśmy świadomi jakiegoś ryzyka. Mało tego. Zdarza się niestety, iż nawet proste badanie kończy się źle dla pacjenta i to wcale nie w wyniku błędu lekarza. Nie słychać, by lekarze którzy mieli nieszczęście uczestniczyć w takich zdarzeniach odpowiadali karnie, choć oczywiście, niekiedy np. prokuratura bada zdarzenia.

Dlaczego prof. Dębski i jemu podobni uważają, że w wypadku leczenia dzieci przed narodzeniem miałoby być inaczej? Nie wiadomo. Pewne jest jednak, iż część lekarzy składa deklaracje takie jak on. Pacjenci mają prawo nie życzyć sobie wpaść w ich ręce i właśnie dlatego podjęliśmy opisane wyżej działania.

Renata Dzieszko
Przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego
„Ręce Życia"

------------

Rzeszów, 5 października 2016 r.

Pan
Robert Bugaj
Dyrektor Oddziału
Narodowego Funduszu Zdrowia
w Rzeszowie


W debacie nad projektami ustaw regulujących sprawę dopuszczalności zabijania dzieci przed narodzeniem ujawnił się w tych dniach poważny problem wkraczający w obszar, którym powinien się zająć NFZ. Środowiska lekarskie w głównych mediach artykułują pogląd, jakoby zakaz wykonywania aborcji skutkował z punktu widzenia lekarza niemożliwością podejmowania niezbędnych działań leczniczych w stosunku do kobiety w ciąży jak i jej nienarodzonego dziecka.

Poglądy głoszone przez lekarzy są wręcz szokujące dla tych wszystkich, którzy kwestionują moralną dopuszczalność aborcji. Czołowy przedstawiciel tego nurtu, prof. Romuald Dębski ze Szpitala Bielańskiego w Warszawie mówi wręcz, iż w takim wypadku (zakazu wykonywania aborcji) ciężarną kobietę będzie można leczyć tylko w wypadku bezpośredniego zagrożenia życia, czy że zakaz aborcji skutkuje niemożliwością wykonywania badań prenatalnych (np. wywiady w Gazecie Wyborczej i TVN 24 z dnia 3 października 2016 roku).

Jak się wydaje, Narodowy Fundusz Zdrowia zobowiązany jest zapewnić ubezpieczonym świadczenia w standardzie moralnym, którego oczekują. W naszym regionie powszechnie jest przywiązanie do poglądu o moralnej niedopuszczalności aborcji. Natomiast pacjentka, kobieta w ciąży nie wie, czy lekarz któremu powierza życie i zdrowie swoje, oraz swego nienarodzonego dziecka nie podziela zupełnie innego zapatrywania, co może mieć bardzo doniosłe konsekwencje dla decyzji medycznych, jakie będzie podejmował.

Oczywiście, niemożliwe jest oczekiwanie, iż każdy lekarz który będzie miał do czynienia z kobietą w ciąży i jej nienarodzonym dzieckiem będzie deklarował swoje poglądy i określał, jakie to będzie miało konsekwencje w metodach leczenia jakie zaproponuje i podejmie. Jedynym sensownym rozwiązaniem zdaje się być gwarantowanie standardu moralnego na poziomie placówki.

Stad zwracamy się do Pana Dyrektora z pytaniem:

Czy Narodowy Fundusz Zdrowia Oddział w Rzeszowie posiada zawarte umowy z placówkami które gwarantują, iż kobieta w ciąży nie będzie pacjentką lekarzy o poglądach analogicznych do doktora Romualda Dębskiego, a jeśli nie, to czy możliwe jest i przewiduje się zawarcie stosownych umów, by takie świadczenia zapewnić?