CO NALEŻY CZYNIĆ, GDY PRAWO JEST NIEMORALNE?

Rozmowa z księdzem profesorem Piotrem Steczkowskim, wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego

- Zdaniem szpitala "Pro-Familia", skoro prawo dopuszcza w pewnych przypadkach zabijanie dzieci przed narodzeniem, to nikt nie może publicznie stawiać im zarzutu z tego tytułu, iż podejmują takie działania.

- To całkiem skrajne rozumienie, czym jest prawo. Oparte na uznaniu, iż jest ono zawsze ponad moralnością. Cała cywilizacja europejska zbudowana jest na koncepcji dokładnie odwrotnej. To zasady moralne są podstawą prawa. Jeżeli prawo jest niemoralne, tak naprawdę nie jest prawem.

- Co należy robić, gdy prawo jest niemoralne?

- W takim przypadku jak dopuszczenie przez prawo zabijania dzieci przed narodzeniem, np. z powodu podejrzenia choroby, należy oczekiwać od pracowników służby zdrowia stanowiska moralnego. Powoływanie się na to, że przecież prawo pozwala, nie jest wytłumaczeniem. Jakimś rozwiązaniem jest wpisywanie do prawa tzw. klauzuli sumienia. Dany lekarz może odmówić podejmowania działań, które uważa za niemoralne, chociaż przepis nadal obowiązuje. Obecne przepisy wymagają jednak zmiany. Nie można wymagać od lekarza, że co prawda sam nie będzie musiał zabijać, ale pod warunkiem, że wskaże kolegę, który się tego podejmie. To sytuacja moralnie całkowicie nie do przyjęcia.

- Ci, którzy uważają, iż w niektórych przypadkach aborcja jest mniejszym złem, nie mają żadnych mocnych argumentów?

- Mają bardzo mocne argumenty. To faktycznie często są bardzo trudne sprawy, wywołujące skomplikowane dylematy. Jednak na końcu, jeśli chcemy zachować nasze człowieczeństwo, nie możemy mówić, iż skoro dziecko może urodzić się chore - co będzie stanowić niedogodność dla rodziny - to lepiej je zabić. Zadanie lekarza bywa często jeszcze trudniejsze, gdyż nie ma on czasu na podejmowanie szczegółowych analiz moralnych. Musi działać natychmiast, by ratować życie i zdrowie. Dlatego tak ważne jest, by miał wyrobiony jasny pogląd. W wypadku kobiety w ciąży moim celem jest zrobić wszystko, by ratować życie i matki i dziecka. Na sali nie ma już czasu do prowadzenia takich analiz.

- Położna Agata oskarżana jest o to, że ujawniła informacje o tym, co się dzieje w "Pro-Familii". Pracodawca żąda od niej 50 000 zł. To też konflikt prawa i moralności?

- Prawnie sprawa nie jest oczywista, choć osobiście wątpię, żeby szpital zdołał udowodnić naruszenie swoich praw przed sądem. Moralnie dylematu nie widzę. Zło nie powinno być chronione. Położna nie widziała innego sposobu, by nie być zmuszaną do uczestniczenia w takich czynnościach. Trzeba też zapytać: czy my wszyscy mamy prawo wiedzieć, jakie standardy moralne obowiązują w danym szpitalu? Pretensje zgłaszane przez "Pro-Familię" wskazują na to, że tak naprawdę wiedzą, iż dopuszczają się niemoralności. To zawsze daje nadzieję, że zawrócą z tej drogi.